niedziela, 11 stycznia 2026

Podsumowanie muzyczne roku 2025. Płyty zagraniczne.

Jest niedziela, 11 dzień Nowego Roku 2026, a u mnie  - jak do tej pory - cisza jeśli chodzi o jakiekolwiek podsumowania płytowe. Wybaczcie, ale z końcem starego roku, jak i z początkiem nowego miałem pełne zawirowania osobiste i nie byłem w stanie usiąść do podsumowania. Mimo, iż ubiegły rok był znów bardzo aktywny muzycznie. No, ale w końcu się zebrałem w sobie, usiadłem i o to jak się przedstawia tabela. Tym razem wybrałem 15 albumów zagranicznych i tylko 5 polskich. 


Zacznijmy od płyt zagranicznych.


15. Stoned Jesus - Songs To Sun. Jest to album, na którym Stoned Ukraińcu utwierdzają się jako (po raz koleiny) świetny zespół, którego każdy powinien posłuchać. Jeśli lubisz zespoły takie jak Elder, Mastodon i Soen, koniecznie sprawdź Songs To Sun. Stoned Jesus naprawdę się postarali.


14. Testament - Para Bellum. Kto mógł przewidzieć, że Testament doświadczy drugiego muzycznego renesansu po prawie czterdziestu latach kariery, a jednak tak się stało. Zespół powraca z tym samym gigantycznym skokiem jakościowym, jakiego doświadczył wydając The Gathering. Para Bellum to album, który nie tylko przyciągnie zagorzałych fanów Testamentu, ale jest to jedno z tych wydawnictw, które przyciągnie wiele osób, które nigdy nie miały do czynienia z twórczością zespołu. Całej grupie udało się znaleźć sposób na wydanie jednego z najbardziej instynktownych, wysokiej jakości i spójnych albumów w swojej karierze. Niewielu zespołom udaje się przetrwać czterdzieści lat, nie mówiąc już o wydaniu jednego z najlepszych albumów. No, ale w przypadku Para Bellum tak się właśnie stało. Świetna robota, panowie!


13. Hayley Williams - Ego Death At A Bachelorette Party. Na tym albumie wyczuwalny jest smutek, który głęboko porusza, nawet przy wielokrotnym słuchaniu; podobnie jak depresja, jest on stałym towarzyszem. Rzadko się zdarza, by artyści po ponad dwóch dekadach kariery nadal osiągali nowe szczyty. No, ale Hayley Williams dokonała tego od czasu wydania debiutanckiego albumu Paramore, All We Know Is Falling, w 2005 roku. Choć jej dwa poprzednie solowe albumy - Petals For Armor z 2020 roku oraz FLOWERS For VASES / Descansos z 2021 - nie dorównały poziomowi wyznaczonemu przez współpracę z Paramore, ten album plasuje się w czołówce najlepszych albumów grupy i jest pierwszym solowym arcydziełem Williams.


12. Gazpacho - Magic 8 Ball. To awangardowy i eklektyczny krążek, ale z rozpoznawalnym stylem kompozytorskim zespołu i z wokalem, który zapewnia spójność. Każdy numer ma swój klimat, swoją twarz i swoje niespodzianki. Oczywiście - nie jest to wydawnictwo dorównujące w jakikolwiek sposób szczytowym Demon, ale tak szczerze mówiąc to jest niewiele zespołów, które eksperymentują własną formułą, kunsztem oraz wdziękiem jak robi to Gazpacho. Polecam!👍


11. Epica - Aspiral. Może być zarówno późnym punktem kulminacyjnym kariery, jak i pokazem najlepszych momentów. Łączy różne pejzaże dźwiękowe zaprezentowane w poszczególnych utworach, ale ogólnie jest to bardzo spójny i dobrze skomponowany album. Jak wspomniałem wcześniej - jest inny, brzmi bardziej jak album na żywo, niż przesadnie dopracowany album studyjny. Muzyka na bowiem ukryty nurt nieorganicznej witalności - od szalonego brzmienia gitary po brzmienie wokalu. Niemniej jednak, jeśli w ten sposób Epica zmienia swoje brzmienie to ja jestem na tak


10. Soulfy - Chama. Dzięki Chama Brazylia ożywa na nowo - jej dżungle, fawele, rytuały i płomienie. To krążek, który przypomina nam, dlaczego pokochaliśmy Soulfly: połączenie groove metalu z jego brutalnością i plemienną duszą. Po 25 latach swojej drogi Max Cavalera wciąż brzmi jak opętany, prowadząc swoją rodzinę i fanów coraz głębiej w ogień. Chama nie tylko niesie płomień - on go rozsiewa! Pozycja absolutnie obowiązkowa!🔥


09. Paradise Lost - Ascension. Paradise Lost nie nagrali w swojej karierze złego albumu, choć niektóre płyty wolę bardziej niż inne. Ascention to ich najlepszy album od dekady i ma ogromne szanse stać u mnie płytą roku lub być w ścisłej czołówce najlepszych albumów roku 2025. Niniejszym udzielam zespołowi oficjalnego rozgrzeszenia za niefajny incydent na Pol’and’Rock Festiwalu😉Swój grzech odpokutowali świetną płytą! 😍


08. Katatonia - Nightmares As Extensions Of The Waking State. Jest to album refleksyjny, chwila wytchnienia w dynamice, którą zespół zbudował od czasu wydania art-rockowego City Burials. Skłania do refleksji nie tylko nad tym, co przyniesie przyszłość, ale także nad tym do czego doprowadziły go przeszłe decyzje. Pomimo ostatnich wydarzeń, przyszłość Katatonii rysuje się w jasnych barwach, a jej członkowie są świadomi faktu, że wciąż tworzą muzykę, która porusza serca, dusze i umysły. Muza może nie mieć ciężaru, którego szukają inni, ale dla mnie Nightmares As Extensions Of The Waking State to celebracja tego, jak daleko zaszli członkowie zespołu, doskonale wiedząc, że świat stoi przed nimi otworem.

07. Lorna Shore - I Feel The Everblack Festering Within Me. Mówiąc wprost jest to album, który wyprowadzi Lorna Shore poza ramy deathcore’u. Jeśli kiedykolwiek zespół z tej sceny będzie headlinerem choćby na Download Festival to właśnie oni, z czego im z całego serca życzę. Już sam niemal dziesięciominutowy, finałowy Forevermore dowodzi, że operują na innym poziomie - orkiestra symfoniczna, która nie zawiodłaby w hollywoodzkim hicie, budująca powalającą gamę linii basowych i blastów, które brzmią naprawdę epicko. I Feel The Everblack Festering Within Me jest dla deathcore’u tym, czym The Satanist Behemotha dla black metalu - arcydziełem definiującym gatunek, który wynosi swój materiał źródłowy poza tradycyjne granice. Lorna Shore całkowicie wykracza poza deathcore, tworząc coś, co przyciąga uwagę szerszego spektrum metalu. Tego albumu nie możecie przegapić 


06. Suede - Antidepressants. Jesteśmy zespołem antynostalgicznym – oświadczył niedawno Anderson na scenie w Londynie. Jakże ekscytujące było usłyszeć kogoś, kto sprzeciwia się przekonaniu, że rock’n’roll to uświetniona pamiątka. On i jego koledzy z zespołu kontynuują ten porywający album. W swojej karierze zespół Suede osiągnął wiele przełomowych przebojów, ale Antidepressants to nie tylko nowy kierunek rozwoju – to jedno z najlepszych dzieł Suede. Wstyd nie znać!


05. The Black Keys - No Flowers, No Rain. The Black Keys są w świetnej formie. Fakt, że ich rok 2024 był tak pokręcony, frustracje, ból, gniew – wykorzystali wszystkie te emocje i stworzyli jeden z najbardziej imponujących dorobków w całej swojej dyskografii. Jestem bardzo mocno podjarany tym albumem. Ten głód, ta wytrwałość i ta determinacja z ich strony są absolutnie widoczne na tej płycie. 


04. Ghost - Skeletá. Habemus Papam! Leon XIV. Ghost nie ukrywa już swoich wpływów. W rzeczywistości włączyli je tak płynnie do swojego bytu, że wspominanie Elżbiety gnijącej w zamku wydaje się w tym momencie po prostu przestarzałe i nudne. Przyjmuję Ghost z lat 80-tych całym sobą. Forge nadal ma mnóstwo fanów, których może przekonać do swoich machinacji. No, ale Skeletá jest tak szczerym i ekscytującym albumem, z zadziwiającymi partiami gitary, produkcją wokalną. Bez najmniejszego problemu komponuje się z resztą ich dyskografii i jest wystarczającym powodem, by zastąpić papieża.


03. Elton John & Brandi Carlie - Who Believes In Angels? W 2023 roku John zakończył swoją ostatnią trasę koncertową, pozostawiając trochę znaków zapytania, co do kolejnych kroków swojej kariery na starość. W tej zamykającej album piosence When This Old World Is Done With Me śpiewa: Release me like an ocean wave / Return me to the tide / Release me like an ocean wave / Return me to the tide. John zrobił tak wiele dla świata muzyki, a ten album musiał być wyjątkowy. Czy to miłość lub pasja, które stoją za tymi tekstami, czy po prostu ogólna radość? Mam nadzieję, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Naprawdę - uwielbiam tego artystę! Ten album przypomniał mi, dlaczego - dopóki fala go nie zabierze, jak śpiewał w ostatniej piosence na albumie. A współpraca z Carlile była idealnym sposobem na ożywienie jego kariery, pokazując, że wiek nie powstrzymuje go od robienia czegokolwiek.


02.  Dream Theater - Parasomnia. Pomimo trzymania się zasadniczo tej samej formuły, którą stosowali od czasu przyjęcia Jordana Rudessa, Parasomnia nadal wydaje się powiewem świeżego powietrza. Może to dlatego, że jest to ich najciemniejszy, najbardziej gitarowy album od czasów Train Of Thought? Może to odrobina nowoczesnych pomysłów lub sposób, w jaki utwory osiągają idealną równowagę – wystarczająco ustrukturyzowane, aby wydawać się spójne, ale wystarczająco skomplikowane, aby dostarczyć elementy progresywne, które kochają fani Dream Theater? Myślę, że trochu wszystkiego. Oczywiście powrót Mike’a Portnoya odgrywa bardzo ważną rolę, wnosząc swój charakterystyczny styl zarówno do perkusji, jak i pisania piosenek. Po prawie 15 latach - powiedzmy sobie szczerze - przeciętnych wydawnictw, album Parasomnia to triumfalny powrót do formy. Jest to prawdopodobnie ich najbardziej kreatywne, skupione i angażujące dzieło od czasów mojej ukochanej - zaraz po niedoścignionym albumie Metropolis Pt. 2: Scenes From A Memory  - płyty Octavarium. 


01. Ringo Starr - Look Up. Powrót ex-beatlesa na światowy rynek muzyczny jest bardzo mile widziany. I pomyśleć, że Look Up zaczął się od tworzenia EP-ek, ale Starr tak dobrze się bawił, że zrobił z tego fantastyczny album. Produkcja jest genialna, a utwory są tak mocne, że wielokrotne ich słuchanie sprawia, że popadasz w uzależnienie. Album Look Up jest klasyczny, a jednocześnie świeży i ekscytujący. Tempo jest idealne, a efekt końcowy to jeden z najmocniejszych albumów Starra w jego karierze. Piękny początek Nowego Ro(c)ku w muzyce. Peace and love, Ringo! ✌☮Thank You!😍 W kolejnym poście... pięć albumów polskich.








Bartas✌☮


Podsumowanie muzyczne roku 2025. Płyty zagraniczne.

Jest niedziela, 11 dzień Nowego Roku 2026, a u mnie  - jak do tej pory - cisza jeśli chodzi o jakiekolwiek podsumowania płytowe. Wybaczcie, ...